Szukanie nowego zajęcia to nie jedyna rzecz o jaką muszą się troszczyć miliony bezrobotnych w Ameryce. Okazuje się, że równie mocno powinni się koncentrować na tym, by nie wpaść w sidła oszustów. Ci doskonale wiedzą, że zdesperowany człowiek jest najłatwiejszą ofiarą. Metody mają różne: ogłoszenia w Internecie, e-maile wzywające na rozmowy kwalifikacyjne, czy przypominające oficjalne pisma.
– Niestety, oszuści to ludzie, którzy nigdy nie znajdą się na bezrobociu. Odnajdą się w każdej sytuacji i znajdą sposób, by złapać naiwną osobę. Dla nich to jest właśnie praca – mówi Judd Rousseau, specjalizujący się w wykrywaniu i walce z oszustami czyhającymi na bezrobotnych.
Według niego, metody oszustów stają się coraz bardziej wyrachowane i bezwzględne.
– Do tego stopnia, że niektórzy potrafią zamieścić w prasie ogłoszenie o przeprowadzaniu naboru na jakieś stanowisko. Wynajmują profesjonalnie wyglądające pomieszczenie. Umawiają kilkadziesiąt osób, przeprowadzają rozmowy, później testy. Po jakiejś godzinie, części osób dziękują, a pozostałym gratulują, zapraszając na dalszy etap.
Ale przed tym „wybrańcy” muszą ponieść koszt np. sprawdzenia ich doświadczenia lub historii kredytowej. Każdy oczywiście dostaje pokwitowanie. Przeprowadzający rozmowy upewniają się, że mają do kandydatów telefony, by móc ich powiadomić o dalszym postępowaniu… Choć to wydaje się niewiarygodne, spotykam się z takimi przypadkami – mówi ekspert.
Strzeż swoich danych
Ale pieniądze to i tak najmniej wartościowa rzecz jaką mogą nam skraść oszuści. Najbardziej niebezpieczne i przykre w konsekwencjach są oszustwa, które narażają nas na kradzież danych osobowych. Dlatego, według Rousseau, należy być wyczulonym na wszelkie listy, oferty, zaproszenia czy wezwania, które żądają od nas podania poufnych informacji jak: dokładna data i miejsce urodzenia, numer Social Security, numer konta, adres banku itp.
Smutna rzeczywistość
Niestety, doświadczenie pokazuje, że osoba, która wpadnie w sidła oszusta musi radzić sobie z konsekwencjami sama.
– Zgłoszenie faktu w odpowiednim biurze nie pociąga za sobą żadnego działania. Taka jest smutna rzeczywistość – przyznaje Judd Rousseau. – Ciągle w tej kwestii jest bardzo dużo do zrobienia. W tej chwili mamy jednak do czynienia z sytuacją absurdalną. Z jednej strony instytucje chcą, by informować je o oszustwach, by móc z nimi walczyć. Jednak z drugiej strony, okazuje się, że nie ma na to czasu, pieniędzy, albo skala oszustwa zdaje się być niewarta zachodu – dodaje.
Dlatego tak ważne jest by nie dać się złapać. Najlepiej w tym przypadku wyznawać zasadę: jeżeli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe; to zapewne prawdziwe nie jest.
Na co każdy bezrobotny powinien być wyczulony:
1. ZAWIADOMIENIA Z „MIEJSKICH” AGENCJI
Ignoruj e-maile lub listy, które przypominają listy nadane przez oficjalne agencje czy to miejskie lub rządowe. Nie wierz ich treści, że w tej właśnie chwili dany wydział ma wolny etat i zaprasza cię na rozmowę. Pamiętaj, że rząd federalny i agencje miejskie owszem zatrudniają – ale nie w taki sposób.
2. NIEPRAWDZIWE ZAPROSZENIA NA INTERVIEW
Bądź wyuczulony na wszelkie wezwania i zaproszenia z wielkich korporacji na rozmowy o pracę. Często okazuje się, że interview ma być przeprowadzone daleko od twojego miejsca zamieszkania. Ale firma pokrywa te koszty, należy tylko skontaktować się z działem księgowym, który zajmie się formalnościami i prosi o podanie numeru karty kredytowej, w celu zrobienia rezerwacji.
3. PODSZYWAJĄ SIĘ POD ZNANE FIRMY
Niestety okazuje się, że wielu oszustów znalazło sposób, by wkraść się nawet na strony internetowe renomowanych firm pośredniczących w znalezieniu pracy. Pamiętaj więc, jeżeli rejestrujesz się na jakieś stronie, nie podawaj zbyt wielu osobistych i ważnych informacji o sobie. Poza tym zanim cokolwiek wyślesz, poproś daną osobę o kontakt osobisty albo przynajmniej telefoniczny.


