Idzie lato, a razem z nim zaczyna się sezon prac letnich w wesołych miasteczkach, parkach rozrywki i na plażach. I bardzo możliwe, że tego lata pan, który wypożycza parasole okaże się księgowym w średnim wieku lub zwolnionym inżynierem. Zazwyczaj takie prace w Stanach wykonują nastolatki, studenci, bardzo często z zagranicy. W tym roku wesołe miasteczka i ośrodki wypoczynkowe w całych Stanach mają nawał podań o pracę od nietypowych kandydatów: Amerykanów, zarówno młodych, jak i w średnim wieku.
Wielu z nich to ludzie z poważnymi zawodami, którzy stracili pracę i teraz szukają czegokolwiek, by po utracie zasiłku przetrwać jakoś ten kryzys. Konkurują o takie prace jak kelner, pokojówka, ogrodnik czy operator karuzeli.
Nie wyobrażał sobie tego
Ramon Villanueva (22 l.) z New Jersey pracował w firmie wypożyczającej i instalującej sprzęt wideo i nagłośnienie na konferencje i imprezy. Zarabiał 50 tys. dol. rocznie. Ale kiedy imprez i konferencji było coraz mniej stracił pracę. Po sześciu miesiącach zdecydował się na coś, o czym nigdy wcześniej, by nie pomyślał. Znalazł sobie pracę w wesołym miasteczku na plaży w New Jersey i pracuje tam przy obsłudze strzelnicy Frog Bog. Zarabia 8 dol. na godzinę.
– Nigdy nie sądziłem, że będę pracować w takim miejscu. Myślałem, że najwyżej przyjdę tu jako gość – mówi Villanueva, żonaty ojciec dwojga dzieci.
Ramon Villanueva nie jest wyjątkiem. Tysiące Amerykanów znalazło się w sytuacji i przy zajęciach, w których jeszcze rok temu nie bardzo mogli sobie siebiewyobrazić. Kryzys sprawia jednak, że następuje obniżenie oczekiwań i bierze się, co jest.
Jest już pełna obsada
– Tegoroczna siła robocza w letnich pracach będzie zupełnie inna niż w poprzednich latach. Będą to niejednokrotnie wykształceni Amerykanie – mówi Patty Ceglio Bishoff, szefowa organizacji Cool Works, pomagającej chętnym w znalezieniu pracy w letnich ośrodkach wypoczynkowych i parkach.
Na targi pracy w Myrtle Beach – słynnym miejscu wczasowym w Karolinie Południowej – zgłosiło się 8 tys. ludzi i jest to dwa razy więcej osób, niż zatrudnia się tam w sezonie. Podobnie park Six Flags Great Adventure w New Jersey odnotował dwa razy więcej podań o pracę niż zazwyczaj i nie zatrudni wszystkich chętnych.
W Kalifornii nie potrzeba w tym roku zatrudniać studentów z zagranicy, którzy zawsze pracowali dla California Attractions and Parks Association, firmy zarządzającej kompleksem rozrywkowym w tym stanie. Hotele na Cape Cod, MA już teraz mają pełną obsadę na lato i nie potrzebują nikogo więcej.
Robotnicy z musu
Grand Hotel na Mackinac Island w Michigan normalnie sprowadza na lato 350 osób z zagranicy, głównie z Tajlandii i Europy Wschodniej i dodatkowo zatrudnia 250 Amerykanów. W tym roku Amerykanów będzie więcej. Niektórzy pracodawcy obawiają się, że amerykańscy bezrobotni nie są idealną siłą roboczą w usługach.
– Gdyby chcieli pracować w hotelach, to już by to robili. Pracują z musu, a to nigdy nie jest dobrą motywacją – uważa Susan O’Donnel, kierowniczka kadr w Hotel Viking w Newport, RI.


