Jest mały, od jednego do kilku milimetrów. Jest wyposażony w ryjkowaty narząd gębowy przystosowany do ssania krwi i płynów tkankowych. Ma ząbki, które pomagają się utrzymać na skórze żywiciela. Zwykle czarny. Tak wygląda kleszcz - sprawca niezwykle groźnej, trudnej do zdiagnozowania i leczenia boleriozy.
Typowymi miejscami, gdzie najłatwiej o ugryzienie pajęczaka, są obszary przejściowe między dwoma różnymi typami roślinności, np. obrzeża lasów lub tereny na których rosną różne rodzaje drzew. Nie muszą być to lasy, choć właśnie z nimi kojarzymy kleszcze.By żyć kleszcz potrzebuje tylko roślin o różnej wysokości stąd można go spotkać np. w ogródku, parku lub na trawniku. Kleszcze są niezwykle odporne na brak pożywienia gdyż wytrzymują głód nawet przez kilka lat. Potencjalny posiłek rejestrują dzięki swym zmysłom rejestrując stężenie dwutlenku węgla, zmianę temperatury lub zapach np. potu. Pozornie małe i nieszkodliwe kleszcze mogą przenosić wiele groźnych dla człowieka chorób. Wśród nich wirusowe zapalenie opon rdzeniowo-mózgowych i mózgu oraz boleriozę z Lyme nazywaną też krętkowicą kleszczową.
Niewidzialna bakteria
Przyczyną boreliozy jest Borrelia burgdorferi – bakteria, którą przenoszą kleszcze, ale nie tylko one. Może występować jako krętek albo przybierać postaci np. sporu lub cysty, dzięki którym może trwać w uśpieniu nawet przez kilka lat, czekając na odpowiedni moment do rozwoju. W organizmie bakteria może występować w różniej formie.
Każda reaguje na inne leki, co również utrudnia leczenie. Dla układu odpornościowego Borrelia jest niewidzialna, gdy z krwi dotrze do np. komórek nerwów lub mięśni.
Mylne symptomy
Boreliozę trudno rozpoznać. Jedynym charakterystycznym objawem jest rumień wędrujący, który pojawia się po 1–3 tygodniach w miejscu ukąszenia przez kleszcza. Rumień ma postać czerwonej plamy na skórze, która stopniowo zanika lub blednie. To niestety jedyny czytelny symptom choroby. Problem jednak w tym, że u 40–70% osób rumień w ogóle nie występuje. Innym sygnałem są objawy grypopodobne, które bardzo łatwo pomylić z przeziębieniem.
Jeśli więc zauważymy u siebie wymienione symptomy należy niezwłocznie pójść do lekarza, który zastosuje terapię antybiotykową. Tych objawów nie można lekceważyć. Trzeba się udać do lekarza, który zrobi szczegółowe badania krwi.
Objawów nie można lekceważyć
Jeśli boreliozy nie będzie się leczyć na początku rozwoju choroby przybiera postać rozsianą. Po dwóch lub kilku miesiącach pojawiają się inne objawy, zmiany skórne (np. małe rumienie), potem problemy neurologiczne i stawowe. Wszystkie mają charakter napadowy. Pojawiają się i samoistnie ustępują.
Co charakterystyczne, chory czuje w tym czasie ogromne zmęczenie. Po mniej więcej roku choroba staje się przewlekłą. Trudno wymienić wszystkie jej objawy, bo przyjmują różnorodną postać u poszczególnych osób. Najbardziej charakterystyczne są bóle mięśniowo-stawowe, porażenie nerwów, zaburzenia psychiczne (np. agresja, depresja), kłopoty z zapamiętywaniem, zaburzenia czucia (np. nadwrażliwość na dotyk). Co typowe dla boleriozy będą występować w czterotygodniowych cyklach np. przez 2 tygodnie samopoczucie będzie lepsze, a przez 2 gorsze. Dopóki objawy mają charakter tylko napadowy, zazwyczaj w pełni cofają się po podjęciu odpowiedniego leczenia.
Dwa sposoby leczenia
Wciąż jest dość powszechne leczenie boreliozy wg standardu opracowanego przez amerykańskie Towarzystwo Chorób Zakaźnych. Zaleca ono podawanie jednego antybiotyku przez 3–4 tygodnie. Natomiast międzynarodowe stowarzyszenie lekarzy zajmujących się leczeniem boreliozy (ILADS) radzi stosowanie kuracji przez 4–6 tygodni, jeżeli jedynym objawem jest rumień. Przy większej liczbie objawów antybiotyki należy podawać do czasu ich zniknięcia i kontynuować terapię jeszcze przez kolejne 2 tygodnie. W przypadku boreliozy przewlekłej leczenie może trwać 6 miesięcy, a nawet dłużej.
Trudno zapobiegać
Ponieważ borelioza to choroba przenoszona przez kleszcze, by jej zapobiec, należy ich unikać. Pomocne są również środki na skórę, których zapach odstrasza pajęczaki. Wędrując unikajmy paproci, krzewów i spaceru po gąszczu.
Po takiej wycieczce należy obejrzeć ciało i jeśli zauważymy podejrzane zgrubienie, krostkę lub plamkę zwykle czarnego koloru należy się udać do lekarza, który wyjmie kleszcza i wyśle go do badania.
Popularne niegdyś smarowanie kleszcza masłem lub innym tłuszczem powoduje, że insekt dusząc się jeszcze bardziej zakaża naszą ranę, więc tej metody nie należy stosować. Jeśli natomiast zdecydujemy się na samodzielne usunięcie kleszcza, róbmy to pensetą po czym pamiętajmy o odkażeniu skóry np. spirytusem salicylowym. W okresie letnim warto też jest zakładać psu obrożę przeciwkleszczową, gdyż kleszcz może przejść na nas nawet, gdy jesteśmy w domu.


