Już w tym tygodniu dowiemy się czy Zeituni Onyango (58 l.) będzie mogła pozostać w Bostonie, czy też ma się pakować i wracać do rodzinnej Kenii. Onyango jest tylko jedną z milionów nielegalnych imigrantów w USA, ale jej sprawa przykuwa uwagę mediów, bo jest ciotką prezydenta Baracka Obamy (49 l.).
Jej rozprawa imigracyjna odbędzie się w czwartek. Onyango miała już nakaz deportacji, ale odwołała się od niego i teraz sędzia Leonard I. Shapiro ma zadecydować, czy jej apelacja będzie uznana. Sprawa odbędzie się za zamkniętymi drzwiami na prośbę adwokata Zeituni. Sędzia zgodził się na to z uwagi na wielkie zainteresowanie mediów tą sprawą, by „uniknąć cyrku” – jak to określił.Obama zapowiedział już wcześniej, że nie będzie się mieszać do sprawy ani używać swoich wpływów. – Niech wszystko potoczy się według prawa – powiedział prezydent.
Zeituni przyjechała do Stanów jako turystka w 2000 r. i została. Po raz pierwszy sąd odrzucił jej prośbę o azyl w 2004 r. Zeituni nie wróciła jednak do rodzinnej Kenii, a zamieszkała w mieszkaniu miejskim w Bostonie na koszt podatników. Siedziała tam cicho do czasu inauguracji bratanka w styczniu zeszłego roku. Gdy pojechała do Waszyngtonu zainteresowały się nią media. I wyszło wtedy na jaw, że rodzina prezydenta to także nielegalni imigranci korzystający ze świadczeń na koszt podatników.
Prezydent wspomina o niej w swojej autobiogaficznej książce i nazywa ją „ciocia Zeituni”. Jej los nie jest jednak zbyt wesoły, bo czuje się samotna i opuszczona. Niedawno skarżyła się reporterom, że Barack nawet do nie nie zadzwonił, a ona boi się kontaktować z nim, by nie narobić mu kłopotów. Wcześniej odwiedzała go w Chicago, kiedy był tylko senatorem, ale teraz kontakty ustały całkowicie.














